Po prostu wyluzuj!

Statek w porcie jest bezpieczny. Lecz nie po to buduje się statki.”

Żyjemy w świecie dążącym do ciągłej perfekcji. Wszędzie kładzie się nacisk na bycie idealnym, na bycie wyspanym, zdrowym, fit, pełnym energii, szczęśliwym i radosnym. Na omijanie problemów szerokim łukiem, na udawanie, że kryzysy nie istnieją. Modne jest stałe ukierunkowanie na sukces, na pogoń za pieniędzmi, zdrowiem, miłością, ideałem bytu, który wciąż ewoluuje. Wszystko to jest chyba bardzo naturalnie wpisane w ludzką naturę, w ogóle w naturę wszechświata: wyżej, dalej, poza granice, jeszcze, jeszcze! Nie widzę w tym kompletnie nic złego, wręcz przeciwnie. Sama należę do stada ludzi, którzy codziennie za czymś pędzą i dobrze mi z tym. Chciałam jednak zwrócić uwagę na trochę inną sprawę. Bo przecież w naszym biegu potyczki są czymś całkowicie normalnym. Tylko czy aby na pewno dokładnie takie mamy do nich podejście?

Decyzja należy w sumie do ciebie

Każdy z nas wie jak bardzo boi się porażki. Czuje to w sobie, kiedy chce coś zmienić, kiedy stwierdza, że przydałoby się coś nowego ale tkwi, w tym co boli, tylko dlatego, że wie jak sobie z tym bólem radzić i jest w nim mu bardzo bezpiecznie. Zachowujemy się bardzo zachowawczo zakładając, że będzie źle. Jak cholera unikamy nie-chcianego, jak od ognia odskakujemy chociażby od myśli, że coś może pójść nie tak.

W tym momencie nie mam na myśli tego, aby każdą porażkę obrócić w sukces. Nie mam nawet na myśli tego, żeby w ogóle cokolwiek z nią robić. Po prostu wyluzujmy w swoim życiu i pozwólmy sobie nie zawsze robić to, czego chcemy. To naturalne, że nie jesteśmy idealnymi odpowiednikami jakiegoś wzoru, to wspaniałe, że cały czas stajemy się kimś innym.

To, co nas boli w każdej niechcianej sprawie to nie to, że ona istnieje. Boli nas nasz własny osąd i chociaż wydaje się, że ciężko ocenić nasze oczywiste zaniedbanie jako coś na plus, to chociaż może po prostu przestańmy ją oceniać w ogóle.

Poddaj się w ciągłej walce o ideał

Zmierzam do tego, co ostatnio odkryłam: że wciąż mam w sobie jakieś takie napięcie, które karze mi pilnować narzuconych ram, karze być skupioną by działać tak, żeby odnieść zawsze sukces. Nie pozwalam sobie samej na komfort popełniania błędów. Zakładam, że moje poczucie wartości zależy od tego, co mi się wydarzy po drodze i jestem tak skupiona na kontrolowaniu rzeczywistości, że zapominam ze to ja sama jestem w tym wszystkim najważniejsza.

Cytat o statku tak bardzo mi się podoba, dlatego, że podkreśla to, kim jesteśmy i do czego zostaliśmy stworzeni. Naszym przeznaczeniem jest nastawienie się na kontrast, na to, czego chcemy ale też – a może przede wszystkim – czego nie chcemy. Jakby wyglądało nasze życie, gdyby w każdej sekundzie działo się dokładnie to, czego pragniemy? Byśmy byli pozbawieni dokonywania wyborów, możliwości delektowania się spełnionymi marzeniami. Nie chodzi o to, by nie dostrzegać porażek, ale o to, by nie traktować ich jak końca świata. Ba, żeby w ogóle przestać tak bardzo przejmować się tym, że kiedyś się coś zrobiło źle i że być może w przyszłości coś złego się zrobi. Jeśli tak, to – że tak się zapytam – CO Z TEGO? Właściwie – nic. A może właśnie coś i to coś wspaniałego – rozwiniesz się, stworzysz coś lepszego. Dojdziesz do wniosku, czego naprawdę chcesz. To chyba nic złego, prawda?

Ostatnio poddałam się sama sobie. Po prostu poddałam się temu, że owszem, popełniam błędy lub w moim życiu dzieją się trochę inne rzeczy, niż chciałabym ale… co z tego? CO z tego, że się boję opinii innych, co z tego, że oni mogą mieć inną? Co z tego, że fascynuje mnie ezoteryczna strona życia a cała reszta świata ma to przynajmniej gdzieś, lub się z tego naśmiewa? Co z tego, że boję się być sobą? Innymi słowy: co takiego najgorszego się może stać? Zastanów się nad tym: Ty jako wspaniała osoba, dzieło Stwórcy, nie jesteś w stanie zmniejszyć swojej wartości. Nic na tym świecie nie może tego dokonać, tak samo jak żaden sztorm w jaki się pakuje statek nie może sprawić, że stanie się śmieciem, bez względu na to jak bardzo świadomie czy nie pcha się w sam środek burzy.

Najgorsze, co może się przytrafić

Namawiam Cię do tego samego. Bo nic złego nie może się stać. Jedyne co będzie efektem pomyłek, to twoja nadzwyczajna ekspansja, do której zostałeś stworzony. Po prostu odpuść kontrolę życia i tego, co pomyślą inni, to takie wspaniałe. Wiedz, że bez względu na to, co się stanie, ty jesteś bezpieczny, twoja wartość jest bezpieczna, twoje emocje i serce jest bezpieczne.

Zawsze jesteśmy na drodze do coraz wyższych poziomów. Wykipi mleko, to posprzątasz. Zbijesz lustro, to kupisz nowe. Nic wielkiego; jak mawiają Amerykanie: no big deal. Bo naprawdę nie jest to nic super ważnego. I chyba nie powinniśmy wierzyć w takie porównania jak te, które mówią, że z zaufaniem jest jak z rysą na szkle – raz powstała zostaje na zawsze. Myślę, że człowieka, który wciąż się zmienia: z minuty na minutę, z dnia na dzień i z roku na rok nie można porównać do szklanej szyby, która zawsze wygląda identycznie. Ludzie sobie wybaczają, kochają i tworzą na nowo codziennie.

Akceptacja porażek, akceptacja tego, że robimy różne rzeczy jest niesamowicie wyzwalająca, bo to pełna akceptacja nas samych. Spróbuj, poczujesz wspaniałą wolność. Wolność do bycia sobą. Daje mi radość i spokój, pozwala pisać, to co myślę i nie zastanawiać nad idealną wersją tego, co powinnam napisać, bo ona zwyczajnie nie istnieje.

Więc po prostu wszyscy razem wyluzujmy w tej szalonej wyprawie w nieznane. Nic się złego stać nie może. Pokochajmy błędy, swoje błędy, one nas nie umniejszają. Są piękne, tak samo jak my. Bo czy róża jest gorsza kiedy jest tylko zarodkiem w ziemi albo dopiero co wypuszcza pączki?

Z miasta doznań
Andżelika,
Poznań

PS. Na koniec mała pochwała wolności od zmartwień :)

Reklamy

Dodaj Komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s