LONELY ARE THE STARSEEDS

Zawsze czegoś szukałam. Nie jakoś filozoficznie, nie jakoś politycznie. Moje poszukiwania nie były zwykłym pragnieniem nadania życiu sensu. Nie zadowoliłam się nigdy żadną religią, nie potrafiłam znaleźć ukojenia w chrześcijaństwie ani w filozofii sukcesu. Czasami była to chwilowa satysfakcja. Myślałam wtedy – wreszcie udało mi się. Wiem, czuję. A potem chciałam więcej i więcej. I nigdy nie mogłam dostać.

Zastanawiałam się bardzo długo – czy to brak miłości? Czy to brak akceptacji? O co mi chodzi? Szukałam dalej. Moje palce biegały po klawiaturze, moje oczy po stronnicach wielu książek. Potrzebowałam wiedzieć więcej i w końcu wiedzę tę posiadłam. Potrzebowałam wiedzieć, to, co wiem w środku. Znaleźć dowód i innych, którzy zrozumieli i poczuli to, co ja.

Nienasycenie pozostaje do dziś. Nic, absolutnie NIC nie jest w stanie je zapełnić. To tak jak osoby, które jedzą aby zagłuszyć swoje emocjonalne problemy – brak pewności siebie czy zaniżone poczucie wartości. To tak samo jak z osobami, które piją po stracie ukochanej – a stan upojenia wcale bólu nie zmniejsza.

W moim przypadku jest gorzej. Nawet największe szczęście nie jest w stanie dziury zagłuszyć – chociaż zdawać być się mogło, że to właśnie go poszukuję. Ale ja nie potrzebuję szczęścia. Mogę je wykreować w każdej chwili. To nie o to chodzi.

Nieważne jak bardzo szalone to się zdaje. Jednak czuję, że nie jestem stąd. Poszukuję mojej prawdziwej Postaci. Jedyny moment, kiedy czuję się zaspokojona chwilowo to wiara w przekazy Aniołów i channelerów. To moment, kiedy zasypiam rozmawiając z nimi a noc jest taka słodka bo wtedy przebywam wśród nich. I czuję się taka samotna. Nikt, kto nigdy nie czuł tęsknoty za domem nigdy nie wiedział, jak bardzo można czuć się od niego daleko. Tym bardziej, jeśli jest nim inny system galaktyczny.

A ja tak właśnie czuję. Każdy ludzki problem wydaje mi się błahostką. Jedyne, czego pragnę od zawsze to znaleźć się wreszcie w domu, którym jest być może inna galaktyka, moi prawdziwi rodzice, moja prawdziwa rodzina, inny świat, z którego oryginalnie pochodzę. Jedynie te myśli dają mi ukojenie. I nie obchodzi mnie, że większość osób uzna mnie za szaloną. Nie potrafię tego znieść. Nie potrafię przestać czekać, błagać w środku każdym włóknem istoty wyższej świadomości i wibracji DOMU.

Lonely are the starseeds. Samotne są gwiezdne dzieci, szczególnie tu – na Ziemi, która stoi u progu wielkich zmian. Wyślijcie mnie do psychologa a potem zabijcie. Nic się nie liczy aż tak bardzo. Czekam na moment kiedy ucieknę z powrotem do Domu, do Siebie.

Teraz już wiem, czego szukam. Mojego Domu. A żaden ziemski nie jest w stanie mi go zapewnić. Dlaczego miałabym wstydzić się swojego sposobu myślenia? Właściwie powinnam być z niego dumna. Nie narzekam przecież w głowie. Nie snuję czarnych scenariuszy. Szukam kontaktu z Aniołami i czasami go otrzymuję, przynajmniej tak mi się wydaje. Oszalałabym, gdybym osądziła każdą cząstkę swojej istoty. Zresztą już to zrobiłam i to nic nie dało. Nie przestałam szukać.

To, co chcę sobie dać to bezwarunkowa miłość – i nie oszaleć z tęsknoty.

Reklamy

7 thoughts on “LONELY ARE THE STARSEEDS

  1. Niestety strony nie posiadam. Jestem bardziej pasjonatem amatorem, trafiłem w sumie przypadkiem tutaj, ale jeśli Ci to nie przeszkadza zostanę. Nick może być lekko mylący ;). Bardzo zainteresowało mnie co napisałaś.A raczej Twoje podejście. Mam wrażenie że odnajdujemy energię w zupełnie innych źródłach. Może jest to kwestia interpretacji?

    1. Jasne, zapraszam. Pasjonat amator – to tak jak ja, tylko niczego (jeszcze) nie channeluję ;) Nie wiem jak to się robi – pewnie przychodzi samo :) Wszystko jest kwestią interpretacji. Pewnie interpretujemy podobnie. Miło mi :)

      Andżelika

  2. A co jeśli te gwiazdy to ludzie? Energia i radość, cel naszej życiowej tułaczki to znalezienie odpowiedniej dla nas konstelacji, której energia może determinować nasze życie? Grupa aniołów i demonów? Jasne i ciemne gwiazdy? Co robią ludzie-podróżnicy którzy są u progu odnalezienia jak to określiłaś domu? Jeśli nie ma innych odległych światów, a tylko przenikają się one z tym dobrze nam znanym banalnym światem przesiąkniętym błahostkami? Wtedy nie możemy dalej szukać stałości, domu. Bo ten dom, miejsce bez tęsknoty to właśnie ulotne chwile kiedy jesteśmy między ludźmi, kiedy bawimy się zostawiając troski za sobą?

Dodaj Komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s