5 Nawyków Mistrza Manifestacji

Manifestujemy rzeczywistość z automatu. Nigdy nie zastanawiamy jak to się dzieje. To się po prostu dzieje. Czasami bywamy kreatorami swojego życia świadomie – bardzo rzadko, but still.

Na przykład wtedy, kiedy mówimy: jak ja bym chciała znów zobaczyć swojego dawnego przyjaciela! I widzimy go 15 minut później.

Lub jeszcze bardziej intencjonalnie, kiedy mamy jakiś cel, kiedy czujemy, że to, czego chcemy nadchodzi. Kiedy widzimy znaki.

Zazwyczaj jednak kreujemy jakby przypadkiem. Jakby – bo wcale w nie nie wierzę. Wtedy, gdy wcale nie zamierzamy, bynajmniej świadomie – doświadczyć pewnych spraw. Dopóki nie przyjrzymy się swoim definicjom, przekonaniom i założeniom o życiu będziemy dryfować po oceanie niepewności powtarzając w kółko o przeraźliwej fatalności ludzkiego doświadczenia. A wszechświat z wielką przyjemnością wszystko potwierdzi.

Ale! Można inaczej.

 

I tutaj z buta wjeżdża moje doświadczenie. Bo można i jest to proste aby kreować cokolwiek zdecydowanie i celowo i faktycznie na co dzień doświadczać realizacji swoim pragnień i intencji.

W krótkim podsumowaniu chciałabym ująć, jakie są moje –  i jakie mogą być wasze nawyki, aby faktycznie przyciągać do siebie „w magiczny sposób” zdarzenia, ludzi i sytuacje.

9809136824_917ee3d5ee_z

1. Wiem, czego chcę

Nikt na tej planecie nie jest w stanie chcieć coś osiągnąć, dopóki nie będzie wiedział CO to jest. Nawet Bóg mu tego nie da – bo skąd ma niby wiedzieć, czego petent sobie życzy?

Ktoś, kto chce manifestować swoją rzeczywistość celowo musi wiedzieć czego od niej oczekuje.

Ja zazwyczaj zapisuję swoje pragnienia, intencje, cele w specjalnym zeszycie o którego istnieniu wie kilka osób (no, teraz to już całe Internety ;) ).

Jestem zawsze w szoku, kiedy cofam się wstecz do wpisów sprzed kilku miesięcy i  muszę na chwilę przystanąć i sięgnąć pamięcią w wstecz, bo od razu przypominają mi się momenty, kiedy ta rzecz w taki lub inny sposób do mnie przyszła.

Czasami w bardzo dosłowny – aż za bardzo – sposób, czasami w ogólny, lecz jednak wciąż bardzo satysfakcjonujący. Czasami później, niż myślałam, czasami wcześniej. Jednak mogę z ręką na sercu przyznać, że ok. 80% z tych zapisanych spraw miało miejsce potem w moim życiu.

Dobre, co?

2. Jestem zdecydowana

Czasami, aby czegoś doświadczyć musisz uprzeć się przy swoim. Nie chodzi o przekonywanie ludzi do swojej racji. Nic z tych rzeczy. Chodzi bardziej o przekonanie samego siebie i Wszechświata, że wierzysz w swoje marzenie tak bardzo, że nie ma wyjścia jak się zmaterializować.

Często na około siebie widzimy dowody na to, że to czego chcemy nie ma prawa istnieć. Nie dzieje się tak, że tak jest. Tak jest, bo tak szukamy i chcemy widzieć.

Gdybyś powiedzmy przeniósł się do przyszłości i zobaczył swój nowy samochód na podjeździe, poczuł go, dotknął, obejrzał i poczuł ciężar kluczyków w dłoni  a potem wrócił do dzisiaj i na przykład usłyszał, że akurat ciebie nigdy nie będzie stać na takie cacko spojrzałbyś z politowaniem i odpuścił. Wiedziałbyś bowiem, że to już jest, albo będzie. Wszystkim z uśmiechem na ryjku opowiadałbyś o swoim przyszłym nabytku i przez myśl nie przeszłoby ci nie wierzyć, że go nie będziesz mieć.

Musisz się uprzeć, że chcesz widzieć dowody na to, że nadchodzi to, czego pragniesz włączając usłyszane piosenki, zasłyszane rozmowy, tytuły gazet, nagłówki, billboardy i wszystkie narzędzia jakie Wszechświat ma, aby powiedzieć ci: taaak, to już jest w drodze.

3572862685_8bc5936e3a_z

3. Podchodzę na luzie

Jak to się dzieje, że wielu ludzi nie robi prawie nic a ma wszystko a inni harują jak wół i mają wciąż gorsze rezultaty?

Zasada miej wyjebane a będzie ci dane być może nie zabrzmi ładnie dla wielu ludzi ale jest jak najbardziej prawdziwa.

Kiedy czegoś chcesz, ale nie masz na to parcia jak na przykład kilka groszy na ziemi lub napotkany znajomy w przykładzie z początku ta rzecz prawdopodobnie przyjdzie szybciej albo niemalże od razu. Nie masz bowiem oporu przed nie-dostaniem tej rzeczy.

Każdy z nas miał takie momenty kiedy pomyślał: ah, nieważne, już mnie to nie obchodzi – i właśnie wtedy to do niego od razu przychodziło.

Zabaw się ze swoimi celami. Niech to będzie po prostu świetna zabawa. Zrób z tego grę. Ale kiedy od razu nie zobaczysz rezultatów: odpuszczaj. Pewnie coś lepszego czeka za rogiem.

4. Odpuszczam niepowodzenia

No właśnie, a co z 20%, które nigdy się nie zmaterializowały? No cóż mogę poradzić. Poszłam dalej. Co nie zmienia faktu, że te rzeczy wciąż mogą przyjść. Ale nie jestem tutaj po to, aby zamęczać się tym, czego nie osiągnęłam.

5. Keep yourself happy, anyway

No i chyba najważniejsze. Rzekłabym: last but not the least. Rzeczy przychodzą do nas najszybciej, kiedy mamy wysoką wibrację czyli… jesteśmy szczęśliwi, podekscytowani, pełni radości i chęci.

Rzeczy, których chcesz powstają w obliczu tych, których nie chcesz. Te, które nie chcesz mają baaardzo niską wibrację, dlatego czujesz się źle, kiedy się na nich skupiasz.

Te, które chcesz mają niezwykle wysoką wibrację. Są jakby na najwyższej półce. Dopóki jesteś na tych niskich – czyli czujesz się kiepsko – nie możesz zobaczyć dowodów na istnienie tych chcianych.

Pozwól sobie być szczęśliwym. Nie tylko dla samego uczucia ale też dla wszystkich manifestacji, jakie tam czekają.

Namasté,

Andżelika

Reklamy

Dodaj Komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s